Życiorys księdza Antoniego Dujlovića, męczennika, kandydata na ołtarze

 

Antoni urodził się 26.06.1914 r. w Ružići k. Banja Luki w wiejskiej ubogiej chorwackiej rodzinie chłopskiej, jako syn Lovre Dujlovića i jego drugiej żony Ane z domu Sušilo. Ojciec Antoniego Lovro z pierwszą żoną Mandon z domu Mušan miał siedmioro dzieci (według ksiąg metrykalnych parafii Ivanjska) lub dziesięcioro (według niektórych biografów)1. Dla Lovro Dujlovića, Antoni był dwudziestym trzecim dzieckiem. Po Antonim urodziło się jeszcze dwoje dzieci. Swoje imię Antoni otrzymał na chrzcie świętym 26.06.1914 r. w swojej rodzinnej parafii pw. Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny w Ivanjska. Ochrzcił go ks. dr Vid Milijanović. Ojcem chrzestnym Antoniego był Joso Valentić. W tym czasie śmiertelność dzieci była bardzo duża, dlatego Antoni został ochrzczony w dniu urodzenia. Chrzest został wpisany do księgi chrztów parafii Ivanjska, tom VII, rok 1914, strona 36, pod numerem 114. Rodzice Antoniego jako pobożni ludzie bardzo troszczyli się o swoje liczne potomstwo. Wierzyli że Bóg o nich nie zapomni. Dziećmi Lovro Dujlovića z pierwszego małżeństwa z Mandom Mušan byli:

  1. Mišo (Michael), ur. 10.04.1878
  2. Marija, ur. 11.01.1880
  3. Toma, ur. 20.03.1882, zmarł jako dziecko
  4. Ivan, ur. 20.01.1884
  5. Joso, ur. 01.01.1886, zmarł 13.01.1970
  6. Andija, ur. 24.03.1888, zmarła 08.04.1974
  7. Mato, ur. 12.10.1890, zmarł jako dziecko

 

Dziećmi Lovro Dujlowića z drugiego małżeństwa z Ane Sušilović byli:

  1. Kaja, ur. 13.04.1894, zmarła 28.03.1942
  2. Mato, ur. 26.09.1895, zmarł 07.12.1908
  3. Luka, ur. 28.01.1898
  4. Jele, ur. 06.04.1899
  5. Mande, ur. 28.01.1901, zmarła jako niemowlę
  6. Mande, ur. 15.06.1903, zmarła 1972
  7. Toma, ur. 20.04.1905, zmarł jako dziecko
  8. Toma, ur. 16.05.1906, zmarł jako dziecko
  9. Franjo, ur. 01.06.1908, zmarł 15.04.1962
  10. Maro, ur. 01.02.1910, zamordowany przez partyzantów 03.01.1943
  11. Toma, ur. 01.08.1912
  12. Mile, ur. 01.08.1913
  13. ANTONI, ur. 26.06.1914, zamordowany 11.07.1943
  14. Vid, ur. 09.08.1917
  15. Lovro, ur. 09.02.1919, zmarł 25.01.1995

 

Dzieciństwo
Antoni był spokojnym i pobożnym dzieckiem. Już w dzieciństwie mówił, że chce zostać kapłanem (wspominał o tym jego najmłodszy brat w 1991 r.). Do szkoły czteroklasowej chodził najprawdopodobniej (brak ścisłych danych) w swojej rodzinnej miejscowości, gdzie taka szkoła w tym czasie istniała. Sakrament bierzmowania przyjął Antoni w swojej parafii w Ivanjska w czasie uroczystości odpustowej Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny 15 sierpnia 1923 r. Sakramentu udzielił bp Jozo Garić, biskup banjalucki. Po ukończeniu czteroletniej szkoły w wieku 13 lat, Antoni zostaje skierowany pismem Nr 1223 z dnia 28 lipca 1927 r. przez wikariusza generalnego mons. Bożo Ivaniša do Małego Seminarium Duchownego w Trawniku, gdzie jest uczniem niższych klas, a później gimnazjum. W 1935 r. zdał maturę. Podczas ośmioletniej nauki w Trawniku Antoni był średnio zdolnym, ale bardzo pracowitym uczniem. Jak wynika z jego ocen, które ojcowie jezuici z trawnickiego seminarium wysyłali do właściwych biskupów, Antoni na koniec pierwszego okresu nauczania miał pięć ocen bardzo dobrych, dwie dobre i trzy dostateczne. A ogólna ocena obejmująca zachowanie, pracowitość i czystość, była celująca. Także w raporcie za piąty rok szkolny (1931-1932) napisano, że ukończył z wynikiem celującym. Jego szkolny kolega z trawnickiego gimnazjum ks. Euglen Beluhan tak pisze2 o Antonim: W masie kamieni szybko zauważamy brylant dlatego, że zdradza go, jego migotanie i piękność, tak podobnie Antoni Dujlocić blaskiem swoich cnót odskoczył od swoich kolegów. On był tym wartościowym kamieniem między nami, zwykłymi klerykami. Z czterdziestu uczniów, których było nas w pierwszej klasie jezuickiego gimnazjum w Travniku, do kapłaństwa doszło nas tylko dwóch. Jego świętość przez cały czas i stale wzrastała, tak od początku Pan Bóg przygotował go do ciężkiego męczeństwa. W dalszym ciągu tego nekrologu ks. Euglen Beluhan pisze: W swojej młodości Antoni odznaczał się skrupulatną pobożnością i pracowitością. Był wrażliwy na każdą szlachetną rzecz. Kiedyś podczas spaceru, siedząc na kamiennym pagórku Antoni zobaczył małego niebieskiego owada pełzającego w trawie. Jeden z uczniów przez nieuwagę zadeptał nogą owada akurat przed jego oczyma. Gdybyście wtedy widzieli Antoniego, jak krzyczał na kolegę, dodając, że owad to też stworzenie Boże. Z początku koledzy dla żartu nazywali go „święty Antoni”. Antoni nie był utalentowanym uczniem, nauka przychodziła mu z trudnością, ale dzięki swojej pracowitości i energii uzyskiwał dobre wyniki. Można powiedzieć, że z tego powodu był poniekąd męczennikiem wśród swoich kolegów. W seminarium młodsi koledzy często go złościli, zajmując różnymi sprawami, odciągali od nauki, o starszych nawet nie wspomnę. Zdarzało się, że zniszczyli mu łóżko, poprzestawiali książki, ukradli ciasteczka, a nawet wodą polali. Antoni będąc porywczej natury, znosił ciężko te umartwienia, zaczerwieniony szedł ukryć się w kaplicy, by tam odzyskać spokój. Tak było często. Z kaplicy wracał uspokojony. Wszystkim szybko przebaczał, z tymi, którzy go irytowali postępował po przyjacielsku, tak jakby nic się nie stało. Prawdziwy święty.

 

Studia
W 1935 r. podjął studia teologiczne w Wyższym Seminarium Duchownym w Sarajewie. Jako kleryk wywiązywał się bardzo sumiennie z wszystkich swoich obowiązków. Ksiądz Anto Zec-Baškarad w nekrologu napisał o nim3: Zaraz po przybyciu do Seminarium widziało się w nim jakąś powagę i sumienność. Już swoją obecnością zwracał na siebie uwagę przełożonych i kolegów. Był pracowity, pobożny, cierpliwy, ale zawsze wesoły i pogodny. Wszyscy go szanowali i stawiali za wzór. Wyrażali się o nim jak najlepiej. Takim był w Wyższym Seminarium, zawsze pobożnym, wzorowym i pracowitym, o mocnej i żelaznej woli. Bardzo poważnie przygotowywał się do kapłaństwa. Potrafił w kaplicy wieczorem całą godzinę adorować Najświętszy Sakrament, w czasie, gdy inni już spali. Podczas formacji seminaryjnej Antoni otrzymał tonsurę i stał się kandydatem do kapłaństwa w diecezji banjaluckiej. Mając trzy niższe święcenia (w tym lektorat i akolitat) 16.03.1939 r. kleryk Dujlović występuje z pismem do biskupa Jozo Garića, biskupa Banja Luki, z prośbą o dopuszczenie go do przyjęcia trzech wyższych święceń: subdiakonatu, diakonatu i prezbiteratu. Do pisma Antoniego rektor Wyższego Seminarium Duchownego o. Ante Alfirević dołącza pismo przewodnie i informuje biskupa Garića, że nadbośniacki arcybiskup dr Ivan Šarić udzieli święceń w trzy kolejne niedziele w kwietniu 1939 r. to jest: subdiakonatu 16.04, diakonatu 23.04 i prezbiteratu 30.04. Dodał także opinię o Antonim: Tę prośbę polecamy, ponieważ młodzieniec jest poważny, pobożny i dobrze się uczy. Po święceniach swoją pierwszą Mszę Świętą ks. Antoni sprawował 23.07.1939 r. w rodzinnej parafii Ivanjska k. Banja Luki w obecności najbliższych mu osób. Jego ojciec miał wtedy już 82 lata. Podczas Mszy prymicyjnej kazanie wygłosił franciszkanin o. Marian Jakovlević, były proboszcz parafii w Ivanjskach i prowincjał franciszkańskiej wspólnoty „Bosna Srebrena”. Kapłanem asystentem (manuduktorem) był Ivan Vlašić, pisarz katolicki i notariusz w Kurii Biskupiej w Banja Luce. Rolę diakona pełnił ks. Bożo Laštro, późniejszy doktor teologii. Subdiakonem był Guido del Mestri, student Papieskiej Akademii Dyplomatycznej, późniejszy dyplomata Watykański i kardynał. Na pamiątkowych obrazkach prymicyjnych ks. Antoni zamieścił słowa św. Piotra: „Panie, Ty masz słowa żywota wiecznego”. Ksiądz Antoni zadbał, by prymicja była jak najbardziej uroczysta, aby mógł się radować w rodzinnej miejscowości ze swoimi krewnymi. Koszty uroczystości pokrył środkami uzyskanymi ze sprzedaży bratu części ojcowizny4. Po prymicji ks. Antoni Dujlović jeszcze rok pozostaje na studiach teologicznych w Wyższym Seminarium Duchownym w Sarajewie. 28 czerwca 1940 r. zdał egzamin z jurysdykcji oraz trzy egzaminy: z teologii moralnej na ocenę celującą oraz z teologii pastoralnej i prawa małżeńskiego na ocenę bardzo dobrą. Tymi egzaminami ukończył studia teologiczne w Sarajewie.

 

Proboszcz
Biskup banjalucki Jozo Garić, dekretem z dnia 3 lipca 19405 roku udzielił ks. Antoniemu jurysdykcji na cztery lata i posłał go do pierwszej jego parafii pod wezwaniem Znalezienia i Podwyższenia Krzyża Św. w polskiej wsi Gumjera w dekanacie Prnjavor, w ówczesnej Jugosławii. W dekrecie Dujlović otrzymuje polecenie udania się do dziekana ks. Dragutina Bandića i złożenie Professionem Fideli (wyznanie wiary). Jak wynika z zeznań świadków6, ks. Antoni Dujlowić do Gumjery przyjeżdża już na początku wakacji czyli z początkiem lipca. Świadkowie mówią, że w pierwszą niedzielę po przyjeździe 6 lipca, spotyka się z mieszkańcami, (podchodzi i rozmawia z osobami dorosłymi, młodzieżą i dziećmi). Z dokumentów wynika, że ks. Antoni Dujlović oficjalnie dokonuje przejęcia parafii w Gumjerze w dniu 24 lipca 1940 r. Na tę okoliczność sporządzono protokół z wyliczeniem wyposażenia kościoła i plebanii oraz ksiąg metrykalnych. Protokół ten podpisali dotychczasowy proboszcz ks. Branko Bandić, jako zdający parafię i nowy proboszcz ks. Antoni Dujlović oraz dwóch parafian, Jan Boczula i Władysław Mrozik. Pierwsze dziecko, syna Stefana Jasińskiego i Józefy Czajkowskiej, Leonarda, ochrzcił 28 lipca 1940 r. Pierwsze małżeństwo pobłogosławił 15 czerwca 1941, a byli to Stefan Rajczakowski (wdowiec) i Elżbieta Jamroz (panna). Pierwszą Mszę pogrzebową i za duszę Józefy Zamojskiej odprawił 6 września 1940 r. W swojej parafii ks. Antoni Dujlović szybko rozpoczyna katechizację dzieci, młodzieży a także i dorosłych. Już 26 sierpnia 1940 r. odbywa się wizytacja kanoniczna i udzielenie sakramentu bierzmowania, które przeprowadził banjalucki biskup Jozo Garić.

20 września 1940 r. komenda banjaluckiego okręgu wojskowego, skierowała zapytanie do Kurii Biskupiej w Banja Luce, czy i w jaki sposób ksiądz Dujlović uregulował swój stosunek do obowiązkowej służby wojskowej. Na polecenie Kurii Biskupiej 1 października 1940 r. ks. Dujlović poinformował, że jego stosunek do służy wojskowej nie jest uregulowany. Jeszcze w październiku tego roku, ksiądz Dujlović otrzymuje wezwanie do odbycia służby wojskowej. Z tym wezwaniem 24 października udaje się do biskupa i informuje go o tym. Biskup 25 października kieruje pismo do proboszcza Dziewięciny, Branko Bandića i powierza mu na czas nieobecności proboszcza administrowanie parafią w Gumjerze. Ksiądz Antoni Dujlowić na początku listopada udaje się do Nowego Sadu, by tam odbyć służbę wojskową. Od biskupa otrzymuje 2 listopada celebret, to jest potwierdzenie, że jest kapłanem i może odprawiać Mszę św. w miejscu swojego pobytu. Po odejściu księdza do wojska parafianie z Gumjery napisali pismo do biskupa z prośbą o stałego proboszcza, a o księdzu Antonim w tym piśmie napisali między innymi tak: Nowy proboszcz przybył jak anioł z nieba do nas w najcięższych czasach, kiedy parafia była najbardziej zaniedbana. Wszyscy byli szczęśliwi i zadowoleni z jego pracy, ale to szczęście nie trwało długo. Służbę wojskową odbywał w kompanii sanitarnej. Służba ta nie była łatwa, ale na nią ksiądz Antoni nie skarżył się, prosił tylko o przysłanie mu dokumentu, o uprawnieniu do spowiedzi oraz o wystąpienie do władz, o skrócenie służby wojskowej. Wtedy miała ona trwać 18 miesięcy. Prosił również o wsparcie finansowe, gdyż sam musiał płacić za wyżywienie, pranie bielizny i tym podobne. W swoim liście, który 8 grudnia wpłynął do Kurii Biskupiej pisał: Jak tu jest najlepiej wiem ja, ale Bogu dzięki, że nie jest gorzej. Od kiedy przywdziałem kapłański strój, to jest 21 listopada, otrzymałem dobrą posadę i pracuję w aptece. Ponieważ komendantem jest jakiś Czarnogórzec, który nas nienawidzi, jest mi bardzo ciężko. Pilnują nas i poddają cenzurze nasze pisma. Przepustkę na wyjście do miasta otrzymujemy tylko w niedzielę. Służbę wojskową ksiądz Antoni odbywał do czasu wybuchu II wojny światowej, która w Jugosławii rozpoczęła się 6 kwietnia 1941 r. Wtedy to nastąpił rozpad państwa i rozkład jego armii. Żołnierze opuszczali jednostkę, także wśród nich ks. Dujlović. W tym czasie różne wojska były obecne na terenie byłej Jugosławii: wojska niemieckie, wojska serbskie podległe rządowi na emigracji, wojska chorwackie podległe Ante Paveliciowi. Ks. Antoni w takich warunkach nie mógł podróżować z bagażami, dlatego swoje rzeczy zostawił u proboszcza katolickiej parafii Podwyższenia Krzyża Św. w Petrovardin, na przedmieściach Nowego Sadu. Rzeczy księdza Dujlovića, proboszcz tamtejszej parafii odesłał dwoma paczkami, wraz z listem na adres Kurii Biskupiej w Banja Luce.

 

Czas wojny
Do swojej parafii w Gumjerze ksiądz Antoni powrócił prawdopodobnie 16 maja 1941 r. W dniu 15 maja 1941 r. odbywało się spotkanie dekanatu prynjavorskiego, na którym nie było jeszcze ks. Dujlovića, natomiast 17 maja 1941 r. był już w Gumjerze, gdzie ochrzcił Janinę Piróg, córkę Jana i Heleny Biegacz7. Był czas wojny, na terenie diecezji w wielu parafiach zmieniała się okupacja wojskowa, stacjonowały tam na przemian: armia niemiecka, domobrany, czetnicy, ustasze lub partyzani8. Na terenie parafii w Gumjerze ksiądz Antoni usiłował porozumieć się z wszystkimi, aby mógł wykonywać swoje obowiązki duszpasterskie. Pomimo tych trudności i niebezpieczeństw ks. Antoni gorliwie wykonywał swoją pracę duszpasterską. Pisze o tym w Wiadomościach Diecezji Banjaluckiej Alfred Pichler9, który tak charakteryzuje jego dokonania: Nagły wzrost poziomu religijnego jego parafii dowodzi, że Pan w jego usta włożył „słowa żywota wiecznego”. Głównym powodem jego sukcesu była wielka miłość do pracy duszpasterskiej. To się dało w nim zauważyć: on się rozkoszował pełnieniem swojej służby! To było jego namiętnością. Lud musiał to zauważyć. Ten nowy „przewielebny” całkowicie żył dla swoich parafian. Oni już z daleka uśmiechali się do niego, podchodzili i przypatrywali mu się z miłością w oczach. Takiego przywiązania gdzie indziej nie widziałem. Ponadto ksiądz, na prośbę parafian prowadził kółka różańcowe oddzielnie dla poszczególnych stanów, tak jak było w Polsce, dla mężczyzn, młodzieńców, niewiast i panien. Rozwinął też kult nabożeństwa do Serca Jezusowego i przystępowanie do Komunii świętej w pierwsze piątki miesiąca. Po powrocie z wojska, ksiądz Dujlović zaczął remont kościoła i budowę pomieszczeń przy plebanii10.

Młodzi kapłani po wyświęceniu, byli zobowiązani Według prawa kościelnego, do składania dodatkowych egzaminów. Ksiądz Dujlović otrzymał 18 września zawiadomienie, o terminie egzaminów na 30 września. Okres przygotowania do egzaminów, jak również zaangażowanie w parafii, były dla księdza Dulovića powodem, że zwrócił się do biskupa w liście z dnia 19.09.1941 r. z prośbą o przesunięcie terminu egzaminu. Biskup przychylił się do prośby i przełożył egzaminy na kwiecień 1942 r. Pod koniec 1941 roku w parafii zrobiło się bardzo niebezpiecznie, na jej teren wkroczyli komunistyczni partyzanci, przeciwnicy Kościoła. Praca duszpasterska odbywała się w ukryciu. Stefania Burdzy w swoim zeznaniu mówi: W niedługim czasie na te tereny wtargnęli partyzanci i ksiądz ukrywał się. Dla nas był tak dobry. Żeby nie ryzykować, to w nocy 12 listopada w 1941 r. po kryjomu w domu dał nam ślub. Także o tym, w księdze ślubów w uwagach ks. Antoni o tym napisał: Sakramentu małżeństwa udzielono w domu o godzinie trzeciej rano z powodu wtargnięcia komunistów na teren parafii11. Proboszcz widząc sytuację w swojej parafii, pisze do biskupa pismo z zapytaniem (które do kurii biskupiej wpłynęło 26.09.1941 r.), co zrobić z księgami metrykalnymi w przypadku opuszczenia parafii. Pismo to, tak jak wiele innych, zostało zabrane przez władze komunistyczne po rewizjach wykonanych po II wojnie światowej w archiwum Kurii Biskupiej. Jedyny ślad tego pisma, to notatka w dzienniku podawczym pod nr 4245/41, gdzie odnotowano: Powiadomienie o rewolcie, proszę o wskazówki, co zrobić z księgami metrykalnymi w razie ucieczki?

Z zeznań świadków wynika, że ksiądz Antoni Dujlović w przebraniu cywilnym, 12 listopada 1941 roku przedostaje się na lewy brzeg Vrbasu, który w tym czasie był pod kontrolą Chorwatów. Teren parafii Gumjera leżał po prawej stronie Vrbasu i był kontrolowany przez partyzantkę komunistyczną. Od 12 listopada 1941 do 7 lutego 1942 ksiądz Dujlović przebywa w Aleksandrowcu u swojego kuzyna Ljubo Dujlovića12. Z tego miejsca stara się służyć parafii jak tylko może. W Aleksandrowcu (ówczesnym Adolfstafie) 27 listopada, dwom parom z Gumjery (Józefowi Radzińskiemu i Natalii Chmielowiec oraz Józefowi Gadzińskiemu i Stefanii Knapczyk) udziela sakramentu małżeństwa13. W czasie pobytu w Aleksandrowcu, w rejonie Banja Luki posługuje w pracy duszpasterskiej. Dnia 6 grudnia w Banja Luce ochrzcił dziecko14, w parafii Ivanjska przewodniczył dwom pogrzebom, 6 stycznia 1942 r. w Vučića Gaju i 10 stycznia w Cervenoj Zemlji15. Ksiądz Antoni Dujlović od 7 lutego 1942 r. na prośbę proboszcza ks. Branimira Župančicia, przyjeżdża do Bosanskiej Gradiszki, by go zastąpić na czas jego wyjazdu do Rzymu16. Biskup 20 kwietnia 1942 r. udzielił Dujlovićiovi proboszczowskich jurysdykcji na czas pobytu w parafii Bosanska Gradiszka. Będąc na uchodźstwie, ks. Dujlović informował biskupa o swojej sytuacji, w liście z dnia 8 kwietnia 1942 r. pisze między innymi: Szanowny Tytuł bardzo dobrze wie, co od tego czasu przeżyłem i co przeżywam nieustannie już siódmy miesiąc. Wiadomości z parafii oraz od mojej cioci nie mam już czwarty miesiąc. Moje rzeczy zostały na plebanii, nie mam nawet tych najpotrzebniejszych, czuje się jak sierota. Aby ratować głowę, pozostawiłem nawet dokumenty. Ciocia, o której ks. Antoni pisze była u niego gospodynią. W parafii w Bosanskiej Gradyszcze ks. Dujlović przebywa do 9 sierpnia 1942 r.

Proboszcz Dujlović bardzo boleśnie przeżył rozłąkę ze swoimi parafianami, podczas dziewięciomiesięcznej swojej nieobecności. W parafii Gumjera, opanowanej w 1942 r. przez czetników było bardzo niebezpiecznie, ks. Dujlović mimo tych zagrożeń wrócił 9 sierpnia. Po powrocie już nikt nie zdołał go nakłonić do ucieczki przed niebezpieczeństwem. Były duże zaległości, ksiądz musiał ochrzcić wiele dzieci, udzielić ślubów, na które czekało wiele par. Biskup Jozo Garić doskonale znał sytuację księży, którzy posługiwali na terenach opanowanych przez czetników. Wcześniej już trzech księży katolickich, w okrutny sposób zostało zamordowanych. Byli to: ks. Waldemar Maksymilian Nestor, ks. Juraj Gospodnetić i ks. Krešimir Barišić, dlatego dla ich bezpieczeństwa wydał dekrety, zwalniające ich ze swoich obowiązków. Dla księdza Dujlovića został przygotowany dekret z dnia 23 września 1942 r. Treść dekretu: Niniejszym zwalniam Was z obowiązku proboszcza parafii Gumjera i wzywam do szybkiego powrotu do Banja Luki, gdzie otrzymacie nową posadę. Kościół i plebanię przekażcie Radzie Parafialnej, która do czasu przybycia nowego administratora będzie strzec i ochraniać majątek kościelny i parafialny. Dekretu tego najprawdopodobniej ksiądz Dujlović nigdy nie otrzymał, gdyż poczta nie działała, a parafia całkowicie została odizolowana od Kurii Biskupiej w Banja Luce. W tym czasie, wiele parafii z dekanatu Prynjavor opuścili proboszczowie. Wierni z tych parafii przychodzili do ks. Dujlovića z prośbą o udzielanie sakramentów świętych. Wychodząc naprzeciw tym prośbom ks. Dujlović, 2 października 1942 r. wysyła posłańcem prośbę do biskupa o udzielenie mu jurysdykcji na udzielanie sakramentów w opuszczonej parafii Dziewięcina. Biskup udzielił tylko niektórych uprawnień. Gorliwość duszpasterska ks. Antoniego była wyjątkowa, chciał pomagać wszystkim, dlatego ponownie 24 października zwraca się do biskupa o pełną jurysdykcję dla parafii Dziewięcina i Stara Dubrawa, biskup udzielił upoważnienia dla parafii Dziewięcina, natomiast upoważnienie dla Starej Dubrawy przekazał księdzu grekokatolickiemu. Z biegiem czasu jego posługa duszpasterska obejmowała osiem parafii gdzie nie było już księży. Pisze o tym do swojego przyjaciela studenta kleryka w Travniku17. 15 grudnia 1942 r. ksiądz Dujlović nie przeczuwając wzmożenia walk zbrojnych na terenie swojej parafii udaje się do Aleksandrowca do ojców trapistów, na zakupy przed Bożym Narodzeniem. Po zakupach następnego dnia wracając do domu, zostaje zawrócony z powodu zaciekłych walk w całym dekanacie, powrót byłby bardzo niebezpieczny. Próby powrotu do parafii podejmuje jeszcze 21, 24, 26, 31 grudnia oraz 13 stycznia 1943 r. Każda z tych prób powrotu zostaje udaremniona przez czetników lub władze chorwackie przy przejściu przez rzekę Vrbas18. Przebywając poza parafią w Aleksandrowcu i u proboszcza w Banja Luce, ochrzcił tam 7 stycznia dziecko19. Do parafii w Gumjerze ksiądz Dujlović wraca około 20 stycznia 1943 r. Nadal gorliwie pełni zadania duszpasterskie i angażuje się we wszystkie sprawy, nie wykluczając nikogo, bez względu na wyznanie i narodowość. Znany jest fakt, że za jego wstawiennictwem zostaje zwolnionych ośmiu Serbów skazanych na śmierć przez ustaszy20.

Z pisma księdza Dujlovića odnotowanego pod numerem 982/53 w Kurii Biskupiej wynika, że w niedzielę rano 20 stycznia 1943 r. przyjechał do Gumjery odprawić Mszę św. a wieczorem miał z powrotem wrócić (najprawdopodobniej do Aleksandrowca). Jednak stało się tak, że dowództwo wojskowe okupujące teren parafii dowiedziało się o jego przyjeździe i przysłali sześcioosobowy patrol partyzancki, pewno po to, aby ksiądz ich zobaczył i był świadomy ich obecności. Nie mamy informacji o czym była rozmowa. W cytowanym piśmie pisze: A zatem zostaję w parafii. Z pewnością będziecie się dziwić, ale nie mam innego wyjścia. Teraz jestem przekonany o swojej śmierci. Od końca stycznia 1943 aż do swojej męczeńskiej śmierci ksiądz Dujlović niesie posługę duszpasterską w ośmiu opuszczonych przez proboszczów parafiach na terenie dekanatu Prnjavor. W liście do swojego przyjaciela Sewerina Perneka21 pisze: Nie dziw się, że długo nie pisałem. Naprawdę nie mam czasu, gdyż bardzo ciężko jest obsługiwać osiem parafii. Cieszę się, że już osiem miesięcy jestem prawdziwym misjonarzem. Prawie nigdy w domu. Jest mi bardzo ciężko, bo jestem sam na tych terenach. A jakie są warunki – Bóg sam wie. Nie mam spokoju, niestety już osiwiałem. Nerwy mam na wyczerpaniu, ale chcę być prawdziwą ofiarą swego świętego powołania i dla tych wszystkich nieśmiertelnych dusz. Ucieczkę stąd nakazywano mi już kilka razy, ale ja nie chcę. Na Wielkanoc miałem opuścić parafię, ale nie zostawię swoich owiec i chętnie ofiaruje za nich swoje młode życie. Posługa duszpasterska w ośmiu parafiach oznaczała, że ksiądz Antoni w niektórych przypadkach musiał pokonywać odcinki drogi do 40 kilometrów w jedną stronę. Aby dotrzeć do innych parafii trasę pokonywało się pieszo, tylko w niektórych przypadkach, zaprzęgiem konnym. W 1943 r. obok kościoła w Gumjerze serbska właścicielka otworzyła gospodę, której sprzedawano alkohol, robiono nocne zabawy. Ksiądz Dujlović był temu przeciwny. Wiedział, że tam szerzy się niemoralność, gdzie pito alkohol i deprawowano młodzież. W swoich ogłoszeniach stanowczo zabraniał uczestniczenia w tych zabawach. 3 lipca 1943 roku właścicielka gospody kolejny raz organizowała zabawę, zamawiając orkiestrę. W tym dniu jednak nikt z katolickiej młodzieży na zabawę nie przyszedł. Ta sytuacja rozwścieczyła właścicielkę gospody i poskarżyła się komendantowi czetników (którzy w tym czasie okupowali teren parafii), że proboszcz Dujlović nie pozwala przychodzić na zabawę. Komendant na słowa właścicielki wybuchając gniewem krzyknął: Czy tu ja jestem komendantem, czy ksiądz? Jeśli tak chce, to niech i on idzie!22.

 

Męczeństwo
W następnym tygodniu, z soboty na niedzielę 10 na 11 lipca1943 r. w nocy grupa uzbrojonych osobników otoczyła plebanię i zażądała otwarcia plebanii. W tym dniu, razem z proboszczem nocował członek Rady Parafialnej, Władysław Mrozik. Ksiądz Dujlović zapytał kto tam? Odpowiedzieli, że to patrol partyzancka. Zapytał, czy chcenie mnie zabić, oni odpowiedzieli, jeżeli otworzysz to nic ci się nie stanie. Po rozmowie księdza z Mrozikiem ksiądz otworzył drzwi. Do plebanii wszedł uzbrojony człowiek i zapytał, gdzie masz usztaszki pistolet, ksiądz odpowiedział, że nie ma, wtedy zażądali pieniędzy. Ksiądz dał im swoje i kościelne pieniądze. Gdy ten człowiek zobaczył walizkę z ubraniem księdza, kazał ją zabrać i obu wyjść na dwór. Przed plebanią napastnicy wzięli pod rękę z prawej i lewej strony Mrozika, który niósł walizkę, z tyłu to samo zrobili z księdzem i ruszyli drogą w kierunku urwiska. Gdy szli ksiądz prosił, by go zostawili w spokoju, przypomniał, ilu Serbów uratował. Oni nic się nie odzywali tylko prowadzili dalej. Przed przepaścią Mrozik puścił walizkę pod nogi prowadzącego, ten się potknął puścił rękę, w tym momencie on wyrwał się i umkną w zarośla przy drodze. Zaczęli strzelać za nim, ale była ciemna noc i nie trafili. Kilkanaście metrów dalej w straszliwy sposób zamordowali księdza, zadając mu kilkanaście ran nożem, jeden strzał z karabinu w pierś i dwa strzały w głowę. Ciało księdza zrzucili w urwisko.

Rano mieszkańcy Gumjery znaleźli ciało księdza i przynieśli na plebanię. Jego szesnastoletni ministrant Piotr Burniak, tak wspomina23: W niedzielę dnia 11 lipca 1943 roku o pięknym słonecznym poranku, jak grom z jasnego nieba uderzyła nas wiadomość o śmierci naszego umiłowanego proboszcza. Pamiętam jak kto mógł wyskakiwał z łóżka, ubierał się i pędził w stronę kościoła. Ojciec mój pierwszy ja za nim. Do kościoła mieliśmy około 1 km. W drodze pogubiliśmy się. Gdy dobiegłem do plebani był tam już mój ojciec i sporo wiernych. Plebania była otwarta, w kancelarii na dwóch stołach leżał martwy ksiądz. Jego biała koszula była niemal cała zakrwawiona, twarz również i do tego zabrudzona prochem żółtego iłu jakim była pokryta droga na której go zamordowano. Ksiądz Euglen Beluhan o tym pisze tak24: Księdza proboszcza parafianie znaleźli w stromej przepaści, miał trzy rany od postrzału z karabinu, szesnaście ukłuć bagnetem, roztrzaskany prawy łokieć. Jeden ze strzałów był oddany w tył głowy, a wyszedł nad prawym okiem. Drugi strzał oddany przy lewej skroni, wyszedł powyżej prawego ucha. Trzeci strzał oddano w pierś. Prawy łokieć był całkowicie roztrzaskany. Rany od sztyletu były na całym ciele. Na twarzy na prawym policzku, od środka nosa do miejsca nieco powyżej ucha, widać było ranę tłuczoną (siniec) szerokości około dwóch centymetrów. Mieszkańcy przynieśli ciało na plebanię, umyli, ubrali w szaty liturgiczne i położyli do wykonanej na miejscu trumny. Po południu, gdy wszystko było gotowe, w kondukcie trumnę z ciałem księdza przenieśli do kościoła, który był w odległości około sto metrów. O śmierci swojego proboszcza, parafianie zawiadomili księdza Alfreda Pichlera z Nowego Martyńca, który w tym czasie przebywał u ojców trapistów w Aleksandrowcu. Mieszkańcy w wielkim żalu, od śmierci do czasu pogrzebu byli w kościele. Modlili się dzień i noc, śpiewali pieśni, a na zewnątrz kościoła trzymali straż. Ksiądz Pichler przybył do Gumjery we wtorek 13 lipca odprawił Mszę żałobną i poprowadził obrzęd pogrzebu. Ksiądz Dujlović został pochowany na cmentarzu parafialnym w Gumjerze przy krzyżu głównym na środku cmentarza.

Za swoją wierność Bogu, Kościołowi i człowiekowi oraz za heroiczną obronę moralności ks. Antoni Dujlović, dzisiaj kandydat na ołtarze, został w okrutny sposób zamordowany. Od czasu śmierci, 11 lipca 1943, do dnia dzisiejszego ksiądz Dujlović jest czczony przez byłych mieszkańców Gumjery, ich potomków, oraz wszystkich tych co go znali, a dziś mieszkają w diecezji legnickiej, jako męczennik za wiarę.



 

Przypisy:

  1. Anto Orlovac – Wierny do śmierci – Życie i męczeńska śmierć księdza Antoniego Dujlovića (1914-1943), Legnica 2005, s.14.
  2. Euglen Beluhan, Daj pare ! Kako je poginuo hrvatski mučenik župnik u Gumjeri Anto Dujoović , Hrvacki narod, Zagrzeb 6 (1944), nr 1070, s.3.
  3. Anto Zec-Baškarad, Još dvie žyrtve na Lotar vjere i domovine, Vrhbosna, nr 4-5, 1944 r. s. 85. Także: Mučenik za ajeru i svoj narod, Katolički tjednik (Sarjevo) 2003, br 13, s.35.
  4. A. Orlovac, Wierny do śmierci ..., s. 132.
  5. Archiwum Kurii Banja Luka (dalej skrót: AKBL) – dekret nr 1086/40, z dn. 27.06.1940 r.
  6. A. Orlovac, Wierny do śmierci …, s. 121-131.
  7. Księga chrztów parafii Gumjera, Rok 1941, s.14, poz. 12.
  8. Domobrany – regularne siły zbrojne powstałego Niezależnego Państwa Chorwackiego. Czetnicy – partyzantka podległa serbskiemu rządowi na uchodźstwie, pod dowództwem Draży Mihajlovića, Ustasze – siły militarne podległe Chorwackiemu Ruchowi Rewolucyjnemu pod dowództwem Ante Pavelicia. Partyzani – partyzanci komunistycznego ugrupowania zbrojnego, pod dowództwem Josipa Broz Tito.
  9. Alfred Pichler, In memoriam +Anto Dujlović, Glasnik biskupije banjalučkije, 1943, br 4, s.9.
  10. AKBL, List ks. Dujlovića, z dn. 19.09.1941 r. do biskupa Jozo Garića.
  11. Wpis w księgach metrykalnych parafii Gumjera, (księga sakramentu małżeństwa), Rok 1941, s. 52, poz. 4. O tym zdarzeniu mówi także Stefania Burdzy – Zeznanie, LKB.AD-41/15 z dn. 02.05.2015 r.
  12. Wpis ks. Dujlovića w księgach metrykalnych parafii Gumjera, (księga chrztów), Rok 1941, s.15 „Z powodu wtargnięcia komunistów na te tereny, nie było proboszcza od 12.11.1941 r. do 9.08.1942 r.”
  13. Wpis w księgach metrykalnych parafii Gumjera, (księga sakramentu małżeństwa, Rok 1941, s. 52, poz. 5 i 6.
  14. Wpis w księgach metrykalnych parafii Banja Luka, (księga chrztów), Rok 1941, s. 105, poz. 242.
  15. A. Orlovac, Wierny do śmierci…, s. 65.
  16. AKBL, zapis w księdze podawczej Kurii Biskupiej nr 218/42.
  17. AKBL, List ks. Dujlovića, do Sewerina Perneka z dnia 10 czerwca 1943 r.
  18. AKBL. Pisemna odpowiedź ks. Dujlovića do Kurii w Banja Luce, na zapytanie o swój pobyt poza parafią, nr 47/43 z dnia 19.01.1943 r.
  19. Wpis w księgach metrykalnych parafii Banja Luka, (księga chrztów), Rok 1943, s. 144, poz. 6.
  20. AKBL - Pismo ks. Dujovića, nr 982/53, adresowane prawdopodobnie do proboszcza w Banja Luce dr Nikoli Bilogrivića z dopiskiem: „Ten list przesyłam Wam, abyście uratowali moich ludzi, którzy zostali pojmani we wtorek 18 stycznia 1943 r. Wy możecie to uczynić przez generała Brozovića. Proszę Was, zróbcie to dla mnie. Pisze o tym także ks. Antoniego Eugen Beluhan, Daj pare! Kako je poginuo…, Hrvatski narod, (1944), nr 1070, s. 3 .
  21. AKBL, List ks. Dujlovića, do Sewerina Perneka z dnia 10 czerwca 1943 r.
  22. O. Josip Vrbanek, Ofiara cnoty, Kalendarz Serca Jezusowego i Maryjnego, na rok 1944, s. 82-86.
  23. A. Orlovac – Wierny do śmierci …, s. 128-129.
  24. E. Beluhan, Daj pare …, Hrvatski narod, (1944), nr 1070, s. 3.